Krwiożercze pacynki z wielkim apetytem.
Rok 1920. Dziewięcioro rozbitków dociera na pozornie bezludną wyspę, licząc na ratunek i możliwość uzupełnienia zapasów. Szybko okazuje się jednak, że jedna z miejscowych sadzawek jest wypełniona kwasem, a las zamieszkuje plemię malutkich, czerwonych stworzeń przypominających wściekłe pacynki. Potworki są głodne, rozbitkowie wyjątkowo bezradni, a wyspa zdecydowanie nie jest przygotowana na przyjmowanie gości.
„Atak potworków” to niskobudżetowy horror, w którym klasyczna opowieść o rozbitkach zamienia się w krwawy teatr kukiełkowy o atmosferze starej, lekko przeklętej kasety VHS. Bohaterowie podejmują fatalne decyzje, wpadają w panikę z imponującą regularnością, a ich drewniane aktorstwo nadaje każdej scenie dodatkową warstwę niezamierzonego humoru. Absurdalne ataki potworków, prymitywne efekty gore i syntezatorowa muzyka tworzą widowisko równie dziwaczne, co ujmujące. Tytułowe stworzenia są śmieszne, urocze i zaskakująco brutalne, a śmiertelna powaga całej obsady sprawia, że im gorzej robi się na ekranie, tym lepiej bawi się widownia.
Film Michaela Stanleya nakręcono niewielkimi środkami w Connecticut w 1983 roku, choć do dystrybucji trafił dopiero dwa lata później. Przez długi czas pozostawał mało znaną osobliwością kasetowego obiegu, stopniowo zdobywając status mikrokultowego klasyka regionalnego kina grozy. Dziś ceniony jest przede wszystkim za pomysłowość twórców, ręcznie wykonane potworki oraz całkowicie szczerą próbę stworzenia krwawego monster movie bez odpowiedniego budżetu. W 2023 roku odnowiono film z oryginalnego negatywu 16 mm, przywracając go współczesnemu obiegowi kina kultowego.